czwartek, 30 lipca 2015
środa, 15 lipca 2015
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
ECHOSONDA - czyli co słychac pod wodą
Witam wszystkich serdecznie. Dzisiaj postanowiłem, że o tym co się dzieje pod wodą opowie Stefan, czyli wypasiona ampularia. Wypasiona na roślinach, kupach i innych odpadach.
Andrzej - Co słychać panie Stefanie?
Stefan - Gówno. Przecież ja nie mam narządu słuchu baranie.
A - No ale widzi pan... tak się mówi...
S - Chcesz obrazić niepełnosprawnych? Przecież ja prawie nic nie widzę...
A - Nie widzi, nie słyszy... to jak mówi?
S - Z woli narratora
A - No dobra, przyjmijmy że tak to wygląda
S - Przyjmijmy
A - Ale opowie pan co nieco o tym co tam... pod wodą... słychać...znaczy nie, czuć raczej
S - No teraz dobrze. Czuć to już lepiej. Węch mam umieszczony w nodze. A konkretnie w stopie.
A - To dobrze, że ja tak nie mam
S - Fakt, warto by zainwestować w mycie nóżek i pranie skarpetek...
A- Cichooo...
S - Dobra... zacznijmy od tego, że mieszkam w największym akwarium, mam do dyspozycji całe 240L wody i gdyby nie ryby to bym był tu szefem
A - Ryby przeszkadzają?
S - Taa... komisje śledczą założyły, pod przewodnictwem gurami... chcą się dowiedzieć gdzie zniknęły 2 żałobniczki, podejrzewają mnie, że je zeżarłem
A - A zeżarł pan?
S - Zeżarłem
A - I tak się pan publicznie do tego przyznaje?
S - Cóż, taka mam fuchę tutaj. Sprzątam. Jestem taki Leon Zawodowiec. Ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że zeżarłem je już jak były sztywne. Ktoś je załatwił wcześniej.
A - Ma pan jakieś podejrzenia?
S - Mam. Ale nie mogę stworzyć własnej komisji śledczej, bo świderki ukryły się w podłożu, a zatoczki po badaniach IQ, uplasowały się tuż za pętem kaszanki.
A - No fakt, ciężko z tego coś ulepić...
S - A w sejmie sobie dają radę.
A - Cichooo...
S - OK... więc żyję sobie w 240 litrach, chodzę sobie to tu, to tam i obserwuję, jeśli tak mogę powiedzieć, co się w zbiorniku dzieje
A - I co się dzieje?
S - A szefu ciągle coś tu grzebie. Nie ma chwili spokoju
A - Grzebie?
S - Ano grzebie. Tu coś wyrwie, tam coś posadzi, tu przytnie jakieś zielsko. Normalnie spać nie daje.
A - To frustrujące...
S - No dokładnie. Kiedyś umówiłem się pod korzeniem z taką fajną laską, stopa czysta, duże... czułki... No i idę, idę, idę...
A - Długo pan szedł...
S - Tyle ile trzeba... więc, idę, idę, idę... patrzę a tu...
A - Nie ma laski?
S - Gorzej... korzenia nie ma.
A - Jak to?
S - No zniknął. Potem go znalazłem na końcu akwarium. Ciężko się tu zorientować. Dziś mieszkam w anubiasach, rano się budzę, sięgam po gazetkę a tu informacja, że anubiasy pojechały do Zgorzelca...
A - Do Zgorzelca???
S - Albo do Małkini. Za dużo mu ich było. A że to moja strefa ciszy była to co?
A - No tak, to mało komfortowa sytuacja.
S - Wkurzył mnie... to mu za karę zeżarłem taką fajną trawkę. Hołubił ją, pielęgnował... liczył, że się przyjmie...
A - A pan przyszedł...
S - A ja przyszedłem i zeżarłem. Widziałem go za szybą jak przeklinał. Gorzej niż szewc w poniedziałek.
Andrzej - Co słychać panie Stefanie?
Stefan - Gówno. Przecież ja nie mam narządu słuchu baranie.
A - No ale widzi pan... tak się mówi...
S - Chcesz obrazić niepełnosprawnych? Przecież ja prawie nic nie widzę...
A - Nie widzi, nie słyszy... to jak mówi?
S - Z woli narratora
A - No dobra, przyjmijmy że tak to wygląda
S - Przyjmijmy
A - Ale opowie pan co nieco o tym co tam... pod wodą... słychać...znaczy nie, czuć raczej
S - No teraz dobrze. Czuć to już lepiej. Węch mam umieszczony w nodze. A konkretnie w stopie.
A - To dobrze, że ja tak nie mam
S - Fakt, warto by zainwestować w mycie nóżek i pranie skarpetek...
A- Cichooo...
S - Dobra... zacznijmy od tego, że mieszkam w największym akwarium, mam do dyspozycji całe 240L wody i gdyby nie ryby to bym był tu szefem
A - Ryby przeszkadzają?
S - Taa... komisje śledczą założyły, pod przewodnictwem gurami... chcą się dowiedzieć gdzie zniknęły 2 żałobniczki, podejrzewają mnie, że je zeżarłem
A - A zeżarł pan?
S - Zeżarłem
A - I tak się pan publicznie do tego przyznaje?
S - Cóż, taka mam fuchę tutaj. Sprzątam. Jestem taki Leon Zawodowiec. Ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że zeżarłem je już jak były sztywne. Ktoś je załatwił wcześniej.
A - Ma pan jakieś podejrzenia?
S - Mam. Ale nie mogę stworzyć własnej komisji śledczej, bo świderki ukryły się w podłożu, a zatoczki po badaniach IQ, uplasowały się tuż za pętem kaszanki.
A - No fakt, ciężko z tego coś ulepić...
S - A w sejmie sobie dają radę.
A - Cichooo...
S - OK... więc żyję sobie w 240 litrach, chodzę sobie to tu, to tam i obserwuję, jeśli tak mogę powiedzieć, co się w zbiorniku dzieje
A - I co się dzieje?
S - A szefu ciągle coś tu grzebie. Nie ma chwili spokoju
A - Grzebie?
S - Ano grzebie. Tu coś wyrwie, tam coś posadzi, tu przytnie jakieś zielsko. Normalnie spać nie daje.
A - To frustrujące...
S - No dokładnie. Kiedyś umówiłem się pod korzeniem z taką fajną laską, stopa czysta, duże... czułki... No i idę, idę, idę...
A - Długo pan szedł...
S - Tyle ile trzeba... więc, idę, idę, idę... patrzę a tu...
A - Nie ma laski?
S - Gorzej... korzenia nie ma.
A - Jak to?
S - No zniknął. Potem go znalazłem na końcu akwarium. Ciężko się tu zorientować. Dziś mieszkam w anubiasach, rano się budzę, sięgam po gazetkę a tu informacja, że anubiasy pojechały do Zgorzelca...
A - Do Zgorzelca???
S - Albo do Małkini. Za dużo mu ich było. A że to moja strefa ciszy była to co?
A - No tak, to mało komfortowa sytuacja.
S - Wkurzył mnie... to mu za karę zeżarłem taką fajną trawkę. Hołubił ją, pielęgnował... liczył, że się przyjmie...
A - A pan przyszedł...
S - A ja przyszedłem i zeżarłem. Widziałem go za szybą jak przeklinał. Gorzej niż szewc w poniedziałek.
CDN.
niedziela, 19 kwietnia 2015
Cięcie roślin łodygowych - przykład
Film o cięciu roślin łodygowych pojawił się już dość dawno ale, że trafiłem akurat na bardzo ładny przykład, to wrzucam zdjęcie. Lobelia Cardinalis, mniej więcej po tygodniu od przycinki. Jak widać, cięcie było dokonane tuż nad międzywęźlem i zgodnie z zasadą "dwóch roślin z jednego międzywęźla" tadaaam... mam piękne, dwie nowe łodyżki.
Dobra... przyznaję się. Wcale nie patrzyłem jak tnę, bo w gąszczu roślin mało było widać. Trochę na czuja i przysłowiowego "macanta". Ale ucięło się dobrze :D.
Bardzo ładnie w ostatnim czasie zaczęła sie u mnie rozwijać ta roślina i kiedy jej trochę namnożę, mam nadzieję stworzyć z niej mały zagajniczek na 2 planie. Opis tej rośliny w dziale ROŚLINY.
Dobra... przyznaję się. Wcale nie patrzyłem jak tnę, bo w gąszczu roślin mało było widać. Trochę na czuja i przysłowiowego "macanta". Ale ucięło się dobrze :D.
Bardzo ładnie w ostatnim czasie zaczęła sie u mnie rozwijać ta roślina i kiedy jej trochę namnożę, mam nadzieję stworzyć z niej mały zagajniczek na 2 planie. Opis tej rośliny w dziale ROŚLINY.
środa, 8 kwietnia 2015
A co się ze mną działo?
Długo mnie nie było, choć dawałem znaki życia :D Ledwo, ledwo... ale dawałem.
Niestety, dopadło mnie choróbsko i wylądowałem w szpitalu w Łagiewnikach (Łódź). Trzy tygodnie leżenia i przywiązania do kroplówek znacznie utrudniło mi kontakt ze światem. Ale nie ma co płakać. Na jakiś czas jestem w domu i mam nadzieję, że po wizycie kontrolnej już tak pozostanie. W szpitalu miałem mało wspólnego z akwarystyką. Przerobienie kaczki na wabikusę sie nie powiodło. Zaszczepianie ducha akwarysty pośród wpółleżących też było nieskuteczne. Słabo reagowali. Nawet pomimo prób odcięcia im dopływu tlenu i soli podawanych dożylnie. Dzięki przyjacielowi, udało mi się zaledwie przeczytać jedną książkę akwarystyczną. Na jej temat wspomnę zapewne w powstającym filmie. A potem pojawi się i tutaj krótki opis. Powoli będę się starał zaktywizować. Ale wierzcie mi, że nie jest to wcale łatwe w obecnym stanie.
Niestety, dopadło mnie choróbsko i wylądowałem w szpitalu w Łagiewnikach (Łódź). Trzy tygodnie leżenia i przywiązania do kroplówek znacznie utrudniło mi kontakt ze światem. Ale nie ma co płakać. Na jakiś czas jestem w domu i mam nadzieję, że po wizycie kontrolnej już tak pozostanie. W szpitalu miałem mało wspólnego z akwarystyką. Przerobienie kaczki na wabikusę sie nie powiodło. Zaszczepianie ducha akwarysty pośród wpółleżących też było nieskuteczne. Słabo reagowali. Nawet pomimo prób odcięcia im dopływu tlenu i soli podawanych dożylnie. Dzięki przyjacielowi, udało mi się zaledwie przeczytać jedną książkę akwarystyczną. Na jej temat wspomnę zapewne w powstającym filmie. A potem pojawi się i tutaj krótki opis. Powoli będę się starał zaktywizować. Ale wierzcie mi, że nie jest to wcale łatwe w obecnym stanie.
piątek, 23 stycznia 2015
Przemyśleń część dalsza - Allelopatia
Czasami się zastanawiam. Tak, wbrew temu co sądzą o tym niektórzy, zadający mi przeróżne pytania... nie wiem wszystkiego. Na wszystkim się nie znam. A nawet więcej. Mam wrażenie, że tak naprawdę to mało wiem. Do "wiem, że nic nie wiem" się nie przyznam, bo jeszcze ktoś powie, że jestem za mądry. Ale ad rem. Zastanawiałem się nad wpływem roślin na rozwój innych roślin. Generalnie nazywa się to allelopatią. Po lewej jest pewna tabelka, która w zasadzie wygląda dziwnie. A to dlatego, że większość roślin testowana była na rzęsie wodnej (Lemna minor). Nie wiem jakie były warunki tych testów. Zresztą nie nad tym się zastanawiałem. A myślałem ciągle o słowie "toksyczny". Czy rośliny są wobec siebie toksyczne, czy też po prostu zabierają jedna drugiej, jakiś potrzebny do wzrostu składnik?
Skąd mi przychodzą do głowy takie pomysły? Żeby się na tym zastanawiać? Ano z obserwacji roślin. A szczególnie roślin szybko-rosnących. Zacząłem się zastanawiać dlaczego w przeciągu np. dwóch miesięcy z pięknie rosnącej pistii, zostają biedne kikuty, albo czemu nagle przestaje rosnąć rogatek. Czemu kiedy np. rosną dobrze, nagle kilka innych roślin zaczyna podupadać. Oczywiście nie prowadziłem doświadczeń naukowych. W ciągu tych dwóch miesięcy, przynajmniej teoretycznie w wodzie i świetle nic się nie zmieniło. Ale to teoria. Przecież świetlówki są o dwa miesiące starsze i przynajmniej w teorii dają mniej światła. W wodzie mogło coś paść (niezauważenie), coś zgniło, rozłożyło się, rozmnożyło... itd. To też mogło zmienić chemię wody. Kurcze... strasznie dużo zmiennych w tym wzorze. Żeby sobie ułatwić, przyjąłem, że nic się nie zmieniło (cwaniaczek). Zacząłem myśleć nad pistią. To znany pożeracz azotu. Im szybciej rośnie tym przynajmniej w teorii, rośliny wodne powinny podupadać. Z dwóch powodów. Z braku azotu i braku światła zasłanianego przez rozrastające się pistie. Rogatek też działa podobnie. Wpiernicza azot aż miło. Choć on może mniej utrudnia dostęp światła innym roślinom. Ale jak się rozrośnie... i położy pod taflą wody? Pistia jest rośliną sezonową. Choć wszyscy piszą, że w akwarium jest byliną. Może ta jej sezonowość powoduje, że zamiera? Może to jednak brak azotu? Ale przecież ona może pobierać azot poprzez liście. Czyżby to było dla niej zbyt mało? Nie mam bladego pojęcia.
W akwarium gdzie rozwijała się bujnie pistia, zauważyłem dziwne zachowania trzech roślin. didiplis diandra, który normalnie rósł sobie u mnie spokojnie i bujnie, nagle zaczął czernieć. Czerniały stożki wzrostu. Co prawda roślina wypuszczała nowe odnóżki, ale te też wkrótce czerniały. Drugą rośliną była blyxa japonica. Pięknie się rozwijająca i rozrastająca. Zaczęła się po prostu rozpływać, żółknąć i ... zaniknęła definitywnie. Trzecia roślina to duży heniek. Rosnący ładnie i pięknie odbijający po cięciu... nagle przestał odbijać, stał się wątły i z wielkiej kępy pozostały nędzne resztki. Oprócz pistii, w tym akwarium, z szybko-rosnących roślin była jeszcze... wgłębka. Postanowiłem wywalić praktycznie całą pistię i wgłębkę. Po blyxie nie widać poprawy... bo jej już nie ma :D. Po heńku... na razie nie specjalnie. Natomiast didiplis odbił i puścił kilka zielonych roślin które na razie nie sczerniały. Czy sprawiło to zwiększenie się ilości azotu w wodzie? Czy też zwiększenie ilości oświetlenia docierającego do innych roślin? Nie mam pojęcia. Ale przestałem lubić rośliny pływające. Pistie, limnobium, rzęsa, wgłębka... teraz staram się być bardzo ostrożny z uprawą tych roślin. Tak samo z rogatkiem. Ścinam go dość szybko i nie pozwalam mu się za bardzo rozrastać. Czy to azot? Nie wiem. Nie chce udowadniać tezy, że wszystkiemu on jest winny. Ale po prostu widzę, że coś z tymi roślinami jest nie tak :D Być może, że brak azotu pokazuje też brak np. fosforu i potasu. I stąd nagłe podupadanie najwrażliwszych na to roślin? Przy rogatku dochodziłby jeszcze brak wapnia, który to, roślina ta pożera równie łapczywie. Sam sobie nie odpowiem na pytanie, jaka jest tego przyczyna. Ale niejaki pomniejszy wnioseczek mogę wysnuć. Nie trzymajmy zbyt dużo roślin pływających (mówię o akwariach roślinnych). Starajmy się używać jak najkrócej, roślin szybko-rosnących. One są piękne... ale przydają się szczególnie w okresie "odpalania akwarium", kiedy są duże poziomy NO3 w akwarium. Potem, proponuje je wywalić albo co najmniej ograniczyć do pojedynczych egzemplarzy. Do zwiększenia poziomu azotu( a jednocześnie potasu i fosforu) w wodzie, można zastosować metodę rzadszych podmian wody. Ale z tym uwaga, żeby nie odbiło się to na rybach, krewetkach i innych mieszkańcach akwarium.
Przypominam, że to co właśnie przeczytaliście to tylko luźne dywagacje. Nie poparte żadnymi badaniami a jedynie obserwacją roślin. Być może przy innych roślinach (nie pływających), allelopatia polega nie na wydzielaniu toksycznych związków poprzez jedną roślinę, w celu ukatrupienia innej. Ale może to właśnie pobieranie jakiegoś składnika pokarmowego przez jedną roślinę powoduje, iż druga roślina nie może przyswoić go sobie, albo z kolei brak tego składnika, powoduje niemożność przyswojenia innego. A fuj... zdanie wielokrotnie złożone. Dostanę burę jak mnie znów przyjmą do podstawówki (jeszcze 3 lata i będę miał świadectwo)
Skąd mi przychodzą do głowy takie pomysły? Żeby się na tym zastanawiać? Ano z obserwacji roślin. A szczególnie roślin szybko-rosnących. Zacząłem się zastanawiać dlaczego w przeciągu np. dwóch miesięcy z pięknie rosnącej pistii, zostają biedne kikuty, albo czemu nagle przestaje rosnąć rogatek. Czemu kiedy np. rosną dobrze, nagle kilka innych roślin zaczyna podupadać. Oczywiście nie prowadziłem doświadczeń naukowych. W ciągu tych dwóch miesięcy, przynajmniej teoretycznie w wodzie i świetle nic się nie zmieniło. Ale to teoria. Przecież świetlówki są o dwa miesiące starsze i przynajmniej w teorii dają mniej światła. W wodzie mogło coś paść (niezauważenie), coś zgniło, rozłożyło się, rozmnożyło... itd. To też mogło zmienić chemię wody. Kurcze... strasznie dużo zmiennych w tym wzorze. Żeby sobie ułatwić, przyjąłem, że nic się nie zmieniło (cwaniaczek). Zacząłem myśleć nad pistią. To znany pożeracz azotu. Im szybciej rośnie tym przynajmniej w teorii, rośliny wodne powinny podupadać. Z dwóch powodów. Z braku azotu i braku światła zasłanianego przez rozrastające się pistie. Rogatek też działa podobnie. Wpiernicza azot aż miło. Choć on może mniej utrudnia dostęp światła innym roślinom. Ale jak się rozrośnie... i położy pod taflą wody? Pistia jest rośliną sezonową. Choć wszyscy piszą, że w akwarium jest byliną. Może ta jej sezonowość powoduje, że zamiera? Może to jednak brak azotu? Ale przecież ona może pobierać azot poprzez liście. Czyżby to było dla niej zbyt mało? Nie mam bladego pojęcia.
W akwarium gdzie rozwijała się bujnie pistia, zauważyłem dziwne zachowania trzech roślin. didiplis diandra, który normalnie rósł sobie u mnie spokojnie i bujnie, nagle zaczął czernieć. Czerniały stożki wzrostu. Co prawda roślina wypuszczała nowe odnóżki, ale te też wkrótce czerniały. Drugą rośliną była blyxa japonica. Pięknie się rozwijająca i rozrastająca. Zaczęła się po prostu rozpływać, żółknąć i ... zaniknęła definitywnie. Trzecia roślina to duży heniek. Rosnący ładnie i pięknie odbijający po cięciu... nagle przestał odbijać, stał się wątły i z wielkiej kępy pozostały nędzne resztki. Oprócz pistii, w tym akwarium, z szybko-rosnących roślin była jeszcze... wgłębka. Postanowiłem wywalić praktycznie całą pistię i wgłębkę. Po blyxie nie widać poprawy... bo jej już nie ma :D. Po heńku... na razie nie specjalnie. Natomiast didiplis odbił i puścił kilka zielonych roślin które na razie nie sczerniały. Czy sprawiło to zwiększenie się ilości azotu w wodzie? Czy też zwiększenie ilości oświetlenia docierającego do innych roślin? Nie mam pojęcia. Ale przestałem lubić rośliny pływające. Pistie, limnobium, rzęsa, wgłębka... teraz staram się być bardzo ostrożny z uprawą tych roślin. Tak samo z rogatkiem. Ścinam go dość szybko i nie pozwalam mu się za bardzo rozrastać. Czy to azot? Nie wiem. Nie chce udowadniać tezy, że wszystkiemu on jest winny. Ale po prostu widzę, że coś z tymi roślinami jest nie tak :D Być może, że brak azotu pokazuje też brak np. fosforu i potasu. I stąd nagłe podupadanie najwrażliwszych na to roślin? Przy rogatku dochodziłby jeszcze brak wapnia, który to, roślina ta pożera równie łapczywie. Sam sobie nie odpowiem na pytanie, jaka jest tego przyczyna. Ale niejaki pomniejszy wnioseczek mogę wysnuć. Nie trzymajmy zbyt dużo roślin pływających (mówię o akwariach roślinnych). Starajmy się używać jak najkrócej, roślin szybko-rosnących. One są piękne... ale przydają się szczególnie w okresie "odpalania akwarium", kiedy są duże poziomy NO3 w akwarium. Potem, proponuje je wywalić albo co najmniej ograniczyć do pojedynczych egzemplarzy. Do zwiększenia poziomu azotu( a jednocześnie potasu i fosforu) w wodzie, można zastosować metodę rzadszych podmian wody. Ale z tym uwaga, żeby nie odbiło się to na rybach, krewetkach i innych mieszkańcach akwarium.
Przypominam, że to co właśnie przeczytaliście to tylko luźne dywagacje. Nie poparte żadnymi badaniami a jedynie obserwacją roślin. Być może przy innych roślinach (nie pływających), allelopatia polega nie na wydzielaniu toksycznych związków poprzez jedną roślinę, w celu ukatrupienia innej. Ale może to właśnie pobieranie jakiegoś składnika pokarmowego przez jedną roślinę powoduje, iż druga roślina nie może przyswoić go sobie, albo z kolei brak tego składnika, powoduje niemożność przyswojenia innego. A fuj... zdanie wielokrotnie złożone. Dostanę burę jak mnie znów przyjmą do podstawówki (jeszcze 3 lata i będę miał świadectwo)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



