środa, 8 kwietnia 2015

A co się ze mną działo?

Długo mnie nie było, choć dawałem znaki życia :D Ledwo, ledwo... ale dawałem.
Niestety, dopadło mnie choróbsko i wylądowałem w szpitalu w Łagiewnikach (Łódź). Trzy tygodnie leżenia i przywiązania do kroplówek znacznie utrudniło mi kontakt ze światem. Ale nie ma co płakać. Na jakiś czas jestem w domu i mam nadzieję,  że po wizycie kontrolnej już tak pozostanie. W szpitalu miałem mało wspólnego z akwarystyką. Przerobienie kaczki na wabikusę sie nie powiodło. Zaszczepianie ducha akwarysty pośród wpółleżących też było nieskuteczne. Słabo reagowali. Nawet pomimo prób odcięcia im dopływu tlenu i soli podawanych dożylnie. Dzięki przyjacielowi, udało mi się zaledwie przeczytać jedną książkę akwarystyczną. Na jej temat wspomnę zapewne w powstającym filmie. A potem pojawi się i tutaj krótki opis. Powoli będę się starał zaktywizować. Ale wierzcie mi, że nie jest to wcale łatwe w obecnym stanie.

5 komentarzy:

  1. No, głowa do góry. Czerkamy na film :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie dobrze :) Zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiatym czekamy juz jest wesoło oj bedzie sie działo czekam na filmy opisy zdjecia co sie da zdrowia życze pozdrawiam (wierny fan) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdrowia Panie Andrzeju!
    - Czekam na wpisy, czekam na filmy, bo przecież w "youtubowym" akwarium ŚLIMAK się panoszy, a mnie raczej smakuje szlachetna ryba co ma i kolor, i wdzięk, oraz zagadać potrafi...

    -Szacun na zdrowie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Grażyna Pietrzak30 maja 2026 23:49

    Odniosę się do tego, że opisujesz moment, w którym „coś się ze mną działo” i trudno było to od razu nazwać. Z mojego doświadczenia właśnie takie rozmyte objawy najczęściej są sygnałem, że warto zatrzymać się przy emocjach, a nie tylko przy samym zachowaniu. U mnie sprawdza się też wracanie do tego, co działo się wcześniej w ciele i w relacjach, bo to często daje pierwszy sens.

    OdpowiedzUsuń